Rozdział 34
0czami Harrego
Siedzieliśmy w samochodzie i jechaliśmy do
Doncaster na mecz charytatywny. Po kilku godzinach drogi byliśmy pod domem Lou.
Wyszliśmy z samochodu. Otworzyłem bagażnik i wyciągnąłem nasze walizki. Louis
wziął swoją. Weszliśmy do domu bez pukania. W domu było głośni jak zawsze. Rozebraliśmy
się. Zostawiliśmy walizki w korytarzu i poszliśmy do salonu. W salonie były
bliźniaczki, Jay i Dan. Gdy nas bliźniaczki zobaczyły zaczęły piszczeć ze
szczęścia i podbiegły do nas. Wzięliśmy je na ręce i przytuliliśmy je. Po
chwili podeszła do nas Jay która pocałowała nas w policzki i przytuliła. A Dan
uścisnął z nami dłonie. Usiedliśmy na kanapie, ja obok Lou który się we nie
wtulił.
- Jak się czujecie?- zapytałam nas Jay.
- Wolni.- powiedział szczęśliwy Lou z uśmiechem a
ona to odwzajemniła. Rozmawialiśmy gdy nagle do salonu weszła Lottie a za nią
Fizzy. Zaczęły piszczeć na nasz widok, podbiegły i się na nas rzuciły.
Zaśmialiśmy się wszyscy. Zjedliśmy razem obiad, Louis wziął torbę treningową i
pojechaliśmy na stadion Doncaster Rovers. Po wyjściu z samochodu weszliśmy do
środka. Od razu poszliśmy do szatni. Louis jak zawsze wtulił się we mnie a ja
objąłem go ramieniem nosząc jego i swoją torbę. Weszliśmy do szatni gdzie nikt
nas nie zauważył.
-Cześć frajerzy.-krzyknął Louis. Wszyscy spojrzeli
w naszą stronę zdziwieni. Na nasz widok się uśmiechnęli. Wszyscy podeszli do
nas i się przywitali. Usiadłem na ławce a Lou zaczął się przebierać. Zmienił
już spodnie i zaczął ściągać koszulkę. Spojrzałem na jego opatrunek na piersi.
Nagle coś mi się przypomniało.
- Zmieniłeś opatrunek jak ci mówiłem?- zaprałem
podnosząc brew do góry. Wszyscy na nas spojrzeli. On się uśmiechnął do mnie
niewinnie.- Gorzej niż z dzieckiem.- powiedziałem zrezygnowany. Wszyscy się
zaśmiali. Pokazałem gestem ręki żeby
usiadł co zrobił od razu. Wyjąłem z mojej torby małą torbę gdzie miałem
potrzebne rzeczy, zdjąłem jego stary opatrunek. Chłopaki patrzyli na jego
zagajającą się bliznę.
- Bolało?- zapytał Dean*. Lou spojrzał na niego a
ja zmieniałem mu opatrunek.
-Jak cholera.- powiedział żartobliwie a oni się
zaśmiali. Chłopaki mieli trening a ja pisałem piosenkę na trawie. Nagle
podbiegł do mnie Lou. Usiadł mi na kolana i zaczął całować mnie w usta.
Złapałem go za pośladki, na co zamruczał z przyjemności. Słyszałem gwizdy
chłopaków z boiska. Louis pokazał im środkowy palec nadal mnie całując.
Zachichotałem w jego usta. Wplótł palce w moje włosy na co ścisnąłem jego
pośladki mocniej. Po chwili oderwaliśmy się od siebie. Louis spojrzał mi w oczy
z szerokim uśmiechem, ja odwzajemniłem jego uśmiech. Nagle obok nas usiedli
chłopaki z drużyny. Stan spojrzał na mnie dziwnie.
- Harry zapomniałem spytać, a to bardzo mnie
ciekawi.- powiedział Stan. Pokazałem mu żeby mówił.- Który z twoich związków
był prawdziwych?- powiedział a chłopaki z drużyny zrobili „uuu”, Lou spojrzał
na mnie pytająco.
- No właśni skarbie nigdy się nie
chwaliłeś.-powiedział Louis.
-Felicyty.- powiedziałem a oni patrzyli
wyczekująco. – Caroline mnie uwiodła.- chłopaki się zaśmiali.
- Jak to cię uwiodła?- zapytał Stan.
- Upiła mnie i zaciągnęła do łóżka. Kto normalny
upija siedem nastolatka i zaciąga go do łóżka?- zaśmiali się.
-A Taylor?- zapytał jeden z nich.
- Tak samo jak reszta to spisek Modestu.-
powiedziałem.
- Tylko dwie?- zapytał zdziwiony Stan.
- Tak, musiałem pilnować kogoś żeby nie zakochał
się w ździrze.- powiedziałem patrząc na Louisa na co wszyscy się zaśmiali. Lou
ułożył dłonie na mojej szyi.
- Nigdy bym się w niej nie zakochał. Była
straszna.- powiedział ostatnie zdanie z przerażoną miną a go cmoknąłem w
policzek.
- Nie dziw mi się, przecież wiele razy z nią
spałeś.- powiedziałem a chłopaki zrobili „uuu”. Louis uśmiechnął się niewinnie.
- Chciałem żebyś był zazdrosny i przy okazji
skorzystałem z tych męczarni z nią.- powiedział.- Ale powiem szczerze żadna
rewelacja. Ciągle się rumieniła i nie umiała zrobić loda w porównaniu do
Harrego.- powiedział na co dostał od de mnie w tyłek. Chłopaki się zaśmiali.
Pochyliłem się nad jego uchem.
- Pożałujesz jak wrócimy do domu.- wyszeptałem mu
uwodzi cielsko do ucha.
Następnego dnia
Oczami Emily
Dzisiaj obudziłam się o 7.30 bo Paul załatwił
Niallowi wywiad, żeby wytłumaczył wszystko. Ubrałam się w
Nakarmiłam dzieci i Niall pomógł mi je ubrać.
Chloe mała na sobie śliczną sukienkę a Tom koszulę i spodnie. Pojechaliśmy do
studia z ochroniarzem Nialla i Paulem. Pod studiem było mnóstwo fanek, przez co
musieliśmy podjechać od tyłu. Wyszliśmy z samochodu. Niall wziął nosidełka z
maluchami. Weszliśmy do środka. Poszliśmy do garderoby gdzie rozebraliśmy
dzieci z kurtek. Naill pocałował mnie i dzieci i poszedł na wywiad. Po chwili
przyszła Lou. za proponowała że zajmie się dziećmi. Ja poszłam za kulisy i
patrzyłam na wywiad.
Oczami Nialla
Siedziałem na kanapie a prezenter zadawał mi
pytania odnośnie zespołu.
- Niall powiedz nam jakie są twoje plany?
Zamierzasz odejść z One Direction?- zapytał mnie.
- Nie, nawet o tym nigdy bym nie pomyślał.-
powiedziałem.
-Przyjechałeś tu z Emily?- zapytał.
- Tak, stoi tam.- pokazałem palcem gdzie stała
moja myszka.
- Emily chodź tu do nas.-powiedział ona ruszyła w
naszą stronę. Wstałem i pomogłem jej wejść po schodach. Usiedliśmy na kanapie.
- Emily wyglądasz pięknie.- powiedział.- Powiem
szczerze że nie wyglądasz jakbyś urodziła bliźniaki.
-Dziękuję.- powiedziała.
- Słyszałem że opiekunki do dzieci wam uciekły.-
powiedział żartobliwie na co się wszyscy zaśmiali.
- Tak.- przyznałem.- Harry i Louis pojechali do
Doncaster, Liam i Dan pojechali na wakacje a Zayn planuje ślub.-powiedziałem.
-Pozwolicie że przyniesiemy tu wasze maluchy?-
zapytał a my przytaknęliśmy. Po chwili przynieśli nam nasze skarby. Ja miałem
Chloe a Em dostała Toma. Wszyscy byli zachwyceni jak mała ziewnęła.
***
No i kolejny rozdział.
*Dean Furman-piłkarz Doncaster Rovers.
Nasz Lou jest waleczny.:)